Budzą nas cudowne słoneczne promienie wpadające przez okno szkolnej stołówki, na której przyszło nam spać. O dziwo… czuję się dobrze. Robimy śniadanie i powoli się pakujemy.
Start jak dnia poprzedniego (i zawsze) o 9tej. Sprawdzamy wyniki i przyjechaliśmy na 4 miejscu. Ogromna ilość osób pojechała na FUN (na pierwszym etapie można było dokonać podziału: Na tych bardziej twardych i mniej twardych). Gdyby org skrócił wczorajszy etap do fun, to jestem przekonany, że miny na starcie byłyby o wiele lepsze i byłoby ich o kilka więcej. Dzisiaj jedziemy z Rajczy na Rysiankę, Miziową, na Słowację, przecinamy zakopiankę i zjeżdżamy stokiem w Spytkowicach na metę.