Wczoraj wieczorem powiedzieliśmy sobie, że dzisiaj jest ostatni dzień walki. Nie mamy już sił na więcej. Piotrek mówi, że jest chory. Ja czuję się słabo. Zniszczył nas wczorajszy etap. Dzień zapowiada się słoneczny. Na starcie pytamy się Rygielskiego, gdzie jest dokładnie start ostry. Wskazuje nam palcem koniec szutru na mapie. Ruszamy i okazuje się, że na starcie ostrym nikt nie stoi! Większość cwaniaków (i tych którzy o tym wiedzieli) pojechała objechać teren asfaltem! Znowu nas wyruchali. Tym razem organizator, tym, że nie ustawił nikogo na ostrym co by foty robił! Gdybyśmy o tym wiedzieli to też nie pojechalibyśmy terenem, bo błoto było straszne!
W plecy już 20min, taki prezent od Marcina dla ekipy przed nami. Wściekłość miesza się z bezradnością.