Pierwszy punkt pomiarowy jest na Wielkim Rogaczu, gdzie docieramy po przedzieraniu się po krzakach obok białej wody. Stosujemy nasze skróty :) Jak narazie wychodzi nam to na plus. Z Rogacza nie decydujemy się na zjazd terenem i wracamy na asfalt i zjazd do Piwnicznej zaliczamy przez Obidzę. Na Bufecie spotykamy się z ekipą, która w generalce jest tuż za nami. Zaczynają się szachy, bo na mapie są dwie opcje jazdy. Jedna terenem szlakami, druga chwile szutrem i potem bez szlaku. Chłopaki postanowili nas pilnować.Gdzieś po skończeniu się szutru zagubili się i jak potem przyznali „wybrali inną drogę niż my”. Droga ta okazała się o 15min dłuższa, gdyż tyle też przyjechali po nas na metę.