Dzień czwarty (3 etap Spytkowice – Ochotnica Górna)
Wczoraj wieczorem kminiliśmy nawigację na mapie, bo dużo asfaltu się zapowiadało, przynajmniej do Obidowej. Start i wszyscy pchają pod wyciąg… oprócz jednego Austriaka, który całość podjechał (końcówkę zygzakiem, ale podjechał). Po wypchaniu uciekamy na asfalt po drugiej stronie górki, potem przypadkiem łapiemy skrót z przełęczy i przecinając zakopiankę w Klikuszowej jesteśmy na pozycji 2 i 3 za Austriakami (po co oni tu przyjeżdżają, jak dla nich nie ma konkurencji). Pierwszy solo po chwili siada na koło i mówi „nie wiem jak chłopaki to zrobiliście, wszystkich urwałem na asfalcie, jesteście wielcy”.