Istotnie tym manewrem wywołaliśmy na mecie dość duże poruszenie u jednego z „braci”, który nie mógł się pogodzić z tym, że para z nikąd ich objechała. Po Gorcach jeździ się wyśmienicie i tak też nam poszło na tym etapie: 2 miejsce! Końcówkę jeszcze trochę zepsuliśmy, bo sprowadzaliśmy po skałach wprost do rzeki, by przed asfaltem przejść jeszcze przez posesję, gdzie nic nie spodziewający się ludzie grillowali pełną parą.