Na trasie pozostało raptem kilka takich znaków. Dobrze, że ktoś zostawił w Kleszczowie przed zjazdem czerwone wykrzykniki. Teraz przez tegoroczne opady ( i inne pewnie też ) większość podłoża stanowią wyślizgane wapienie. Chciałbym zobaczyć jakie sceny się tam rozgrywały podczas przejazdu (?) grupy maratonu. Dla mnie było tam cholernie ślisko.