Na drugi bufet docieram kompletnie odcukrzony. Pierwszy raz trafiem na tzw. ścianę. Odcięcie napięcia. Pod śmiesznie mały podjazd w Baczynie musiałem prowadzić, bo nie miałem siły podjechać. Na dodatek wcześniej też skończyła mi się woda. Zachowałem się jak totalny lamus. Życie Óczy! Pani z „bufetu nr 2 w Chrosnej” przyszła po chwili i otworzyła dla mnie sklep. Usiadłem na małej ławeczce, wchłonąłem drożdżówkę z kefirem i pozwoliłem przez 15min, by pierwsze cukry wypełniły moje mm. Kupiłem też wodę ( lamus ).