Za Kryspinowem na polnej drodze utopiłem tylne koło po oś! Widać to na zdjęciu. Przez kilka kilometrów towarzyszyło mi rozkoszne ścieranie klocków bez naciskania na klamkę :)
Pierwszy bufet mam w Aleksandrowicach, gdzie pochłaniam batona. Muszę przyznać, że tym razem nie przygotowałem się pod względem żywieniowym, sądząc, że co chwilę będzie sklep.