Zsiadłem i gdy chciałem rozciągnąć 4ki, to mnie złapały 2ki. Jak chciałem rozciągnąć przywodziciele, to mnie łapały odwodziciele… DRAMAT. Wsiadłem powoli na rower i jechałem na 1:1. Mijało mnie wiele osób. Moje tempo spadło dwukrotnie. Co chciałem mocniej nacisnąć na pedały, to czułem, że kurcz betonuje mi mięśnie. Umarłem.