Maraton w głuszycy był szumnie zapowiadany jako wydarzenie sezonu w cyklu Golonki. Straszyli ilością przewyższeń, trudnością trasy, itd. itd.
My zgodnie z karpacką strategią uderzamy dzień wcześniej na nocleg do Wałbrzycha. Po zakwaterowaniu się w akademiku jakiejś tam uczelni. Warunki takie sobie, kraty w oknach - było bezpiecznie :)
Późnym popołudniem uderzamy do Szczawna Zdroju, by się trochę poszwędać. Przypominam sobie wtedy, że gdzieś czytałem o tamtejszym torze do 4x.