Pamiętam, że gdzieś pomiędzy zmywanym przez strugi deszczu potem, a wycieraniem błota z ust, obiecałem sobie, że pierwszą rzeczą jaką będę pakował na wyjazdy to pelerynka p/deszczowa! Nic takiego miało się już nie zdarzyć po pamiętnym pierwszym etapie TC.