Gdzieś w okolicy Oszusta (1155m) zaczyna grzmieć, co wzbudza moje obawy. Oszust to taki szczyt na który wchodzisz na czworaka i zjeżdżasz na dupie. Zero przyjemności, jeśli masz przy sobie przez przypadek rower :) Tuż przez „ścianą” odbija w prawo ścieżka, która jak się potem okazało, omija górę… FAK! Niewiedza kosztuje.