Żegnamy Turbacz i pędzimy w kierunku Bukowiny Obidowskiej. Maszyna na zjazdach jest nieposkromiona :) Podjazdy to już niestety nie to co było przy skoku z przodu 130mm. Koło ma tendencje do myszkowania, a przy ostrzejszych podjazdach nawet do odrywania się od podłoża. Muszę dosłownie leżeć na kierownicy, by utrzymać się w siodle. Wtedy zaczyna się walka.