Zjazd niebieskim do Rytra trudny, by nie powiedzieć bardzo trudny. Mokro, ostro w dół, kamienie, uskoki. A tak chciałem wrócić do Piwnicznej przez Wielki Rogacz i Niemcową (Failo mówił, że to kolejny miotacz ognia w tej okolicy). Pogoda nas odstraszyła. W piwnicznej wciskamy pizzę i w Krakowie logujemy się przed 22gą. Trzeciego dnia Pokazujemy z Agą chłopakom lasek i dolinę prądnika. Jedziemy też na saunę i jacuzzi. Tak kończy się 3dniowy wypad „Warsiawiaków” do grodu Kraka. Myśle, że się wam bardzo podobało! 3mcie się ciepło. Do zobaczenia w październiku w W-wie.