Z Górki Wielkiej musimy jakoś wrócić do Bielska. Chwilowa rozkmina i pada pomysł by pojechać przez Brenną do Chaty wuja Toma. Jedziemy mało uczęszczanym asfaltem wzdłuż głównej drogi. Jak widać klub „Vanessa” istnieje naprawdę i nie jest w Warszawie, jak to było w Poranku Kojota :]