... jedno małe ale :| No właśnie. Na ostatnim wypadzie zapomniałem plecaka i zapasowy hak woził mi Grzesiek, a że zapomniałem potem go odebrać, to dzisiaj go nie miałem i łamiąc zamontowany w ramie, pozostaje tylko wkręcić szpilkę w specjalnie przygotowany przez Gianta otwór (na właśnie taki awaryjny wypadek!) i zjechać do najbliższej drogi asfaltowej, by wrócić do samochodu.