Na poprzedniej focie był Piotrek, z którym wnosiliśmy rowery do czarnego szlaku. Stało się to dlatego, że chwilę wcześniej rozdzieliliśmy się po zjechaniu ze szlaku w szutrową drogę. Dżony założył się, że będzie szybciej wracając się do rozwidlenia niż my „na krechę”. Jak widać serce go zabolało, gdy oczywiście byliśmy szybciej. Nazwałbym to nawet zwycięstwem dobra nad złem :)