Zabawa była przednia. Raz nawet przestrzeliłem zakręt i wylądowałem z kszakach (Tak Aguś, nie przyznałem się wtedy :P ). Jak sobie pomyślę, że na TC w ciągu siedmiu dni zaliczę wszystkie mega zajebiste trasy, które robiłem osobno, to chyba odstawię rower na tydzień :) Jeśli uda się dojechać do końca w jednym kawałku :) W Rabce jest uporczywie ciepło. Zmykamy do Bazy Krk.