W poprzednim sezonie obiacałem sobie, że zaliczę zjazd z Lubania. Właściwie to powinna być taka trasa otwierająca nowy sezon. Taka zakąska przed dłuższymi i trudniejszymi trasami. Problemem było ułożenie pętli na tyle dobrej, by można było ją objechać dość spokojnie. I tak oto z pomocą przyszła mi książka wyszukana w bibliotece AWFu "Najlepsze wycieczki rowerowe - Beskidy Zachodnie" pana Michalika. Wszystko pięknie opisane, profile, czasy z przerwami itd.