Połowa trasy za nami. Gdy ja dymam po wodę do sklepu i skręcam zawias (który to raz już… tak się kończy jak nie podkleisz gwintów klejem typu locktite) Rudy oznajmia, że jego kolejne życie wyparowało, gdyż nie może już siadać na siodełko, bo go tak D boli. Rzucam hasło, że i tak muszą się wdrapać na pasmo Babicy by dostać się do Myślenic :)