Ścieżka biegnie na linii lasu, dość kręta i poprzecinana strumykami. Gdyby nie odgłosy samochodów to gotów byłem uwierzyć, że jestem z jednym z Beskidów. W kilku miejscach stali dziwnie ubrani ludzie, jakby oderwani od rzeczywistości. Jedna z dziewczyn miała buteleczki z napojem magicznym. Dowiedzieliśmy się że to jakaś gra terenowa organizowana przez gminę. Chodzi się po lesie i przy napotykanych postaciach odgaduje zagadki w zamian za jakieś tam małe nagrody lub wskazówki. Na moje oko to jakby terenowy Fort Boyard :)