Na koniec Aga odwiedza zdrojową pijalnię i raczy się tamtejszą Słotwinką. Ja doję kubek Zubra. To by było na tyle. Jestem pewien, że jeszcze nie raz będę wracał na tą trasę, bo po prostu jest bardzo, bardzo fajna i dzięki rozwiniętym w tym regionie wyciągom (przyjaznym rowerzystom) dość łatwa kondycyjnie.