Do góry starałem się trzymać tętno w granicach 160-170, co dawało mi od startu dużo większą prędkość od tłumu z końca stawki. Niestety na zjazdach Ci ludzie nie mieli żadnych szans. Problemem było natomiast wyprzedzenie! Co mnie bardzo denerwowało, bo jak ktoś pod górę krzyczał "droga" to ustępowałem miejsca. Z kolei jak ja krzyczałem "droga" zapierd.. w dół, to owy gość, który mnie łyknął, już nie chciał przepuścić. Musiałem się przepychać przez las poza trasą.