Co innego mogłem wybrać jak nie szlagier, klasyk – obowiązkowy podjazd na Turbacz, przez Kowaniec żółtym szlakiem. Po 5km asfaltem zaczyna się teren i szutrowa wspinaczka pod schronisko. Początek jest ciekawy, tata i syn zaliczają po jednej niegroźnej glebie (frycowe?). Potem Kuba (syn) pyta: Czy jeszcze długo będzie pod górę? Oj, tego dnia już wiedziałem, że będzie ciekawie :]