W życiu każdego warszawskiego kolarza górskiego (jeśli tak to można w ogóle nazwać) przychodzi taki moment, że trzeba zmierzyć się z przeznaczeniem sprzętu jaki się kupiło. Z nazwy jasno wynika, iż owy sprzęt należy tyrać w górach, gdzie będzie musiał znosić, osssstry wpier… na kamieniach mknąc w dół zdzierając opony w tempie wyraźnie przyspieszonym :] Sympatyczna para (tata i syn) postanowiła przyjechać prosto z Puszczy Kampinoskiej do Krakowa na 3 dni, by zapoznać się z górską rzeczywistością, znaną do tej pory tylko z bikeboardu :) (Przepraszam Tomek, musiałem ;P )