Rozpadało się na dobre. Padało i przestać padać nie chciało. Po godzinie czekania Aga namówiła mnie, żeby jechać. Do pokoju zostało jakieś 5km szutru i 6km asfaltu… dolało nam okrutnie, ale było ciepło, więc nie czuło się zimna, tylko wszechobecną wodę z piachem (szuter) i wodę (asfalt) :)