Zatrzymujemy się w Schronisku pod Jałowcem i jemy coś ciepłego, co jest błędem taktycznym, gdyż na szczyt pozostaje max 20min, a po ok. 30-40min czekania/jedzenia rozpętało się piekło – grzmoty i klople deszczu wielkości ogniw łańcucha :) do tego w towarzystwie promieni słonecznych.