Aga stwierdziła, że nie czeka na nas (gdy my fociliśmy gąsienice ze zdjęcia wcześniej) i gdy dotarliśmy na miejsce, siedziała chwytając ostatnie promienie słońca. Zjazd do Szczyrku, obiadek i powrót do domu. Kolejny fajnie spędzony dzień. PoZdRo.
P.S. Johny! Pamiętaj! Bilet kasuje się tylko raz, bo potem trzeba skakać przez kołowrotek by nie zostać w połowie góry :)