Trzeci dzień naszego mini urlopu (choć urlopem to nie było). Ja i Aga uderzamy w Śląskim na Czantorię. Kulawa Polska niestety nie pozwala w pełni cieszyć się rowerem i na szczyt musimy dymać sami - wyciąg nie zabiera rowerów, gdyż kiedyś tam, rowerzysta wpadł i potrącił śmiertelnie turystkę z siatką i w szpilkach... Ciekawa sprawa, gdyż na Skrzyczne z rowerem bez problemu się wyjedize.