Przyjazd przyjaciela z miasta krzyża – Warszawy, był zaplanowany dużo wcześniej i niestety pogoda nie była dla nas łaskawa. Był jeden plus: dzisiaj miało już nie padać (a padało połowę nocy. Ruszamy w dość mocnym składzie : Prezes (Ja), Dżony boy, Tomek (owy krzyżowiec) i Nowy chłopiec w mieście – Wojtek.