By wreszcie do niego dotrzeć. Zamawiamy Devolay drobiowy, który chyba nie jest z pierwszego wcielenia tego kurczaka… niesmak pozostaje. Pani spytała -Smakowało? Zjedzone? Zjedzone –Odpowiedziałem. :) Po małej naradzie i analizie morale Małego, decydujemy, że wracamy do Andrychowa zielonym.